Logowanie

Syndrom oszusta- czy myślą o Tobie lepiej niż jest naprawdę?

19 Stycznia 2014

Czy miałeś kiedyś wrażenie, że Twoje sukcesy są wynikiem szczęścia, uroku osobistego, zbiegu czasu i wydarzeń, bardziej niż Twojej własnej pracy i inteligencji? Czy masz wrażenie, że ludzie niesłusznie mają Cię za zdolniejszego niż naprawdę jesteś i skrycie boisz się zostać zdemaskowanym? Możesz cierpieć na syndrom oszusta.

Zjawisko zostało po raz pierwszy opisane w 1978 roku w artykule Pauline Clance i Suzanne Imes, którzy zauważyli, że kobiety robiące karierę naukową nie wierzą w swoją inteligencję, umniejszają wagę osiągnięć, które przypisują im inni i wierzą, że to co robią, mógłby zrobić każdy.

Nie ma jednak wątpliwości, że syndrom ten nie zależy od płci. Scott Hanselman, wysoko postawiony programista firmy Miscrosoft, światowej sławy trener, pisze na swoim blogu, że również odkrył w sobie syndrom oszusta. Syndrom uruchamia się gdy myśli, że z trzydziestu wykupionych, potencjalnie bardzo dochodowych domen, zrobił duży biznes tylko na trzech. Wypomina sobie, że jego kiedyś biegły hiszpański ogranicza się teraz do zamówienia burito, a z arabskiego, hindi i chińskiego pozostała jedynie umiejętność wymówienia kilku grzecznościowych fraz. Uważał, że nie zasługuje na popularność i sukcesy, które go spotkały. W pewnym momencie zauważył jednak, że młodzi wybitni programiści Microsoftu, którymi zarządza w firmie, mówią o sobie, że robią lepsze wrażenie niż jest naprawdę, pomimo że na każdym kroku wykazują się inteligencją i wiedzą. Zachowanie jego podwładnych skłoniło go, żeby zainteresować się mechaniką tego zjawiska.


Dlaczego piszę o tym na blogu o budowaniu własnej marki osobistej jako prawnik? Żebyś zastanowił się, czy nie powstrzymuje Cię on od stworzenia własnej strony kancelarii, od pisania eksperckiego poradnika, pokazywania się na spotkaniach networkingowych i wypowiadania się na konferencjach. Szkoda, żebyś oszukiwał sam siebie, myśląc że oszukujesz innych.

Jakie są źródła takiej formy złej samooceny? Przywołując fragment artykułu z www.mamzdrowie.pl:

Wiele osób cierpiących na syndrom oszusta wychowało się w rodzinach, w których doceniano osiągnięcia, ale rzadko okazywano bezwarunkowe uczucia. Myślą przez to, że ich wartość i to, czy zasługują na akceptację jest ściśle związane ze spełnianiem oczekiwań. W dorosłym życiu chcą być perfekcyjnymi pracownikami, partnerami i rodzicami, ale wciąż wydaje im się, że nie są dostatecznie dobre i podważają swoje osiągnięcia.

Problem dość często występuje też u osób, które w dzieciństwie na każdym kroku przekonywane były o swojej wyjątkowości: niezwykłym intelekcie, osobowości, talentach i urodzie. Dorastały w przekonaniu, że z łatwością mogą osiągnąć wszystko, czego chcą i raczone były opowieściami o tym, jak szybko nauczyły się chodzić, jak pięknie recytowały wierszyki i zawstydzały rodzinę błyskotliwymi ripostami.

Dziecko zaczyna jednak doświadczać sytuacji, w których nie wszystko przychodzi mu z łatwością, ale kieruje się wpojonym przez rodziców obrazem siebie i definiuje inteligencję jako 'sukces bez trudu'. Nagle zostaje postawione przed wyzwaniami, które naturalnie wymagają wzmożonego wysiłku i zaczyna wątpić zarówno w swoje zdolności, jak i w bezkrytyczne oceny rodziców.

Jak więc poradzić sobie z syndromem, który jest wynikiem tak wczesnych doświadczeń? Powtarzając za Wikipedią- najefektywniejszą techniką zwalczenia syndromu jest po prostu jej uświadomienie.

źródło zdjęcia: zdjęcie Mike Melrose

  • Podziel się: